Pod żadnym pozorem nie rób tego w domu, aby nie sprawiać kłopotów.

Zdjęcie: z otwartych źródeł

Wierzono, że jeśli w domu będzie bałagan, życie będzie nieporządne.

Nasi przodkowie traktowali swoje domy bardzo ostrożnie. Dotyczyło to miejsca budowy domu, procesu budowy, życia w domu, a nawet pożegnania z nim. Jakie przekonania mogą przydać się nam, współczesnym ludziom? Vsviti pisze o tym.

Jak zachować się w domu, czego nie robić

Aby dobrze mieszkać w domu, trzeba było przebłagać wszystkie duchy, które tam mieszkają, a co najważniejsze, trzeba bardzo dbać o dom.

Wierzono, że jeśli w domu będzie bałagan, życie będzie nieporządne. Wcześniej obowiązkiem kobiet było utrzymanie porządku w domu.

Co tydzień (niektórzy rzadziej) polerowali podłogę, często ją smarowali i bielyli ściany, zwłaszcza przed świętami.

Chatę uważano za mikrokosmos człowieka, w którym robił wszystko, aby jego życie było dobre. Do tej wewnętrznej przestrzeni przedostały się siły zła z zewnętrznego, „obcego” świata, z ulicy. Dlatego starannie się przed nimi chronili: chodzili po domu ze świecą, wieszali podkowy i niczego nie przekraczali progu.

Otwory na drzwi i okna to największe „strefy ryzyka”, przez które może przedostać się coś złego. Stąd zakaz przepuszczania czegokolwiek przez próg. Otwory drzwiowe i okienne ozdobiono różnymi symbolami. Takie jest właśnie znaczenie rzeźbionej listwy nad oknami.

Jak wybrać miejsce do życia

Według niektórych pomysłów miejsce przyszłego domu powinno zostać wybrane przez zwierzę domowe, które z reguły leży tylko w dobrych miejscach. Ponadto miejsce zostało wybrane za pomocą rzeczy rozłożonych na noc, sprawdzając, czy nie pojawiła się na nich rosa.

Nigdy nie budowali domu na rozdrożu, bo tam mogły „działać” złe duchy. Tam też wrzucono „złe” pieniądze.

Nie zalecano budowy domów tam, gdzie znajdował się cmentarz, zniszczona świątynia, gdzie piorun uderzył w drzewo.

Tradycje podczas budowy mieszkań

Istniała tradycja zakopywania monet i niektórych artykułów gospodarstwa domowego w rogach przyszłej chaty, aby właściciele żyli szczęśliwie i zawsze mieli pieniądze.

Dużą wagę przywiązywano do takiego etapu budowy, jak ułożenie płyty. Ta duża belka podtrzymywała praktycznie cały sufit. Aby chronić dom, na svolokach przedstawiono krzyże. Zakończenie budowy upamiętniło rytualne drzewo zainstalowane na strychu.

Mistrzowie budownictwa cieszyli się dużym szacunkiem, podczas budowy starali się ich nie denerwować, na pewno częstowali ich obiadem, a wieczorem po skończonej pracy mogli nalać do szklanki.

Ciasteczka „zabrano” ze sobą do nowej chaty

Kiedy weszli do nowego budynku, próbowali przenieść tutaj „dobre” brownie ze starego mieszkania.

Niektórzy wierzyli, że on sam przejmuje właścicieli, a niektórzy specjalnie wynieśli pewne rzeczy ze starego domu, zapraszając w ten sposób brownie.

Kiedy w domu coś było nie tak, stawiali na progu miskę z mlekiem, żeby uspokoić i nakarmić brownie.

Większość ludzi uważała brownie za miłe. Aby zobaczyć brownie, trzeba było w Wielki Piątek przynieść do domu zapaloną świecę z kościoła.

Nasi przodkowie wierzyli także w inne duchy zmarłych przodków, które mogły powrócić do domu. Niektórzy starzy ludzie twierdzili, że za piecem żyje szczególny duch – „piekarnia”. Aby go nie rozgniewać, uważnie opiekowali się piecem i zawsze go wybielali.

Pożegnanie z domem to ważny rytuał

Kiedy dana osoba zmarła, krewni byli zobowiązani pomóc duszy w pomyślnym opuszczeniu domu. Przecież w pewnych okolicznościach mogłaby tam wrócić jako zły duch.

Aby się przed tym uchronić, w domu, w którym przebywał zmarły, zasłaniano wszystkie lustra. Najpierw wynoszono zmarłego z nóg domu, aby już nie wrócił. Kiedy zabrano ciało, dom trzeba było symbolicznie posprzątać.

Rating
( No ratings yet )
Elite Strefa Kobiet